Teologia w pigułce

Problem terminologii teologicznej w pierwszych wiekach.

Swoim odniesieniem do rzeczywistości przekraczającej ludzkie poznanie pojęcia teologiczne stwarzają czasami wiele trudności w precyzyjnym rozumieniu i pojmowaniu ich znaczenia. Z jednej strony trudność stanowi sam przedmiot rozważań teologicznych, który nieskończenie przekracza ludzkie poznanie, z drugiej jednak strony dostrzegamy brak porozumienia między teologami próbującymi jak najdokładniej opisać ową rzeczywistość za pomocą konkretnych pojęć. Problemy w rozumieniu pojęć „natura” i „osoba” sprowokowały w pierwszych wiekach chrześcijaństwa wiele oskarżeń o nieortodoksyjność myślenia i głoszenie herezji.

Nieporozumienia na tle językowym występowały od samych początków chrześcijaństwa. Niejednoznaczność i brak precyzji w stosowaniu pojęć prowadziła często do oskarżania o nieortodoksyjne myślenie i poglądy. Z takimi problemami spotykano się już w czasie powstawania tekstów Nowego Przymierza, jak również w czasie coraz to częstszego używania pojęć filozoficznych w celu obrony chrześcijaństwa.

Problem pojawiał się w momencie, gdy pojęcia semickie odnoszące się do Objawienia Bożego, trzeba było przełożyć na język filozoficzny współczesny Grekom i Rzymianom. To, co dla semitów było jasne i zrozumiałe, w kulturze greckiej było niejednokrotnie czymś zupełnie obcym. Sposób myślenia, pojmowania świata i rzeczywistości jako takiej znacząco różnił się od tego, którym posługiwali się Grecy. Identycznie sprawa miała się w odniesieniu do tekstów Starego i Nowego Testamentu. Heroiczna próba przedstawienia wartości i myśli chrześcijańskich, podjęta przez młodą wspólnotę chrześcijańską, skazana była na ogromny wysiłek dostosowania treści chrześcijańskiego objawienia do pojęć i kultury greckiej, bez równoczesnego zatracenia sensu przekazywanych treści. Patrząc na liczbę herezji i schizm z pierwszych wieków, można łatwo zauważyć zmaganie się pisarzy chrześcijańskich z nieumiejętnym i nieprecyzyjnym stosowaniem słów i pojęć, które niejednokrotnie prowadziły do zupełnie odwrotnego celu niż zamierzony.

Zestawienie świata semickich pojęć z kulturą grecko-rzymską oraz częste i nieprecyzyjne posługiwanie się pojęciami nie do końca jeszcze skrystalizowanymi, dodatkowo nasilało konflikt pomiędzy stronami. Chrześcijanie pierwszych wieków podjęli się niezwykle trudnego zadania przełożenia nauki o Objawieniu Bożym na język pojęć greckich, co często skutkowało nieporozumieniami, sporami, a nawet powstawaniem schizm i herezji, z których prowadzący Kościół Duch Święty wyprowadził dobro w postaci jasnej, precyzyjnej nauki chrześcijańskiej.

Zagadnienia natury teologicznej są niezwykle trudne do przedstawienia, ponieważ odwołują się bezpośrednio do samego Boga, który ze swej natury nieskończenie przekracza możliwości poznawcze ludzkiego umysłu. Największy jednak problem, przed którym stanęli teologowie, pojawił się przy próbie ujednolicenia rozumienia pojęć “osoba” i “natura” w odniesieniu do Boga. Pojęcia te były często przyczyną kierowania zarzutów o nieortodoksyjność wobec innych teologów.

Św. Augustyn, podobnie jak inni teologowie jego czasów, miał świadomość, że język grecki pozwala na pełniejsze rozumienie pojęć. „Jest on wszczepiony w tradycję myśli helleńskiej, wiąże się nie tylko z terenem geograficznym, co raczej ze ściśle określoną kulturą, jako język hellenizmu […] Język łaciński jest uboższy w porównaniu z greką i ponadto nie ma on takiej wartości jak język grecki, gdyż nie jest to język biblijny”.

Wypracowana przez apologetów teologia Logosu napotykała na trudności u chrześcijan z Azji Mniejszej, zakorzenionych w tradycji biblijnej i nie przyzwyczajonych do języka filozoficznego. „Nieporozumienia językowe towarzyszyły refleksjom teologicznym od początku istnienia chrześcijaństwa. Oskarżenie o nie ortodoksję wynikało z niejednoznacznego stosowania poszczególnych terminów, jak i całościowych schematów myślenia. Tak było w etapie tworzenia się Pisma Świętego Nowego Przymierza, a także w okresie wejścia na arenę w obronie chrześcijaństwa ujęć typowych dla greckiej filozofii”.

Kościół od początku swego istnienia starał się pogłębiać i strzec depozytu wiary. Rozważano o zależnościach między jednością a troistością, między jednym Bogiem a trzema Osobami. Zastanawiano się, jaki jest stosunek między jednością i troistością w Bogu. Stawiano sobie pytania o powiązania między bóstwem i człowieczeństwem Chrystusa, oraz o występujące pomiędzy nimi zależności. Pojęcia opisujące wewnętrzne życie Trójcy Świętej nie posiadają sprecyzowanych definicji. „Wynika to zarówno
z istoty rzeczy, czyli niepoznawalności Misterium Boga, jak i z nieporadności ludzkiego języka”.

Potrzeba było wielu lat, by usystematyzować naukę o Trójcy Świętej. Spory wokół dogmatu trynitarnego toczyły się zwłaszcza na bardziej skłonnym do spekulacji Wschodzie, natomiast Zachód podjął problem człowieka, a więc grzechu pierworodnego oraz udziału Boga i człowieka w dziele ludzkiego zbawienia np. spory pelagiańskie. Podstawowy problem Boga i człowieka został postawiony przez teologów pierwszych wieków i rozwiązany na miarę ich sił. Choć pojawiają się one jeszcze wielokrotnie w dziejach myśli europejskiej, i tak zawsze będą się odwoływać do tych starożytnych rozwiązań.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *